Na urlopie naucz się odpuszczać
Tak Rodzinie: Czekamy na nie cały rok. Wakacje. Miejsce wybrane po mniejszych czy większych bojach, ale jedziemy całą rodziną. Wyobraźmy sobie: mąż, żona, troje dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym.
Został tydzień do urlopu i właśnie w tych ostatnich dniach nietrudno o kłótnie, np. o to, co ze sobą zabieramy. Czy do urlopu warto się przygotować i czy można uniknąć takich kłótni?
Dr Sabina Zalewska: Na pewno, jeśli wakacje będą przygotowane – a mówimy tu o większej rodzinie – wypoczniemy lepiej. Żeby uniknąć takich kłótni, dobrze przygotować listę rzeczy, które chcemy ze sobą zabrać. Trzeba ją zrobić odpowiednio wcześniej, najlepiej całą rodziną. Dzieci mogą zrobić własne spisy, tak przygotowujemy je do samodzielnego wyjazdu. Te listy oczywiście możemy potem korygować i negocjować z pociechami, co mogą ze sobą zabrać, a czego nie. Mamy na to czas.
Jaka długość urlopu gwarantuje nam to, że rzeczywiście odpoczniemy? Dwa-trzy tygodnie?
Każdy z nas potrzebuje trzech etapów: odseparowania, potem odpoczynku i na koniec powrotu, a one u każdego z nas mogą trwać różnie. Dlatego przyjmuje się, że te trzy tygodnie są optymalne m.in. dlatego, że łatwo je podzielić na trzy równe kawałki. Jednak to, jak już zaznaczyłam, indywidualna sprawa.
Może warto zwolnić tydzień przed urlopem, wtedy ten pierwszy etap nam się skróci, będzie więcej czasu na odpoczynek?
Jeśli jest to możliwe, to jak najbardziej. Czasami w tym ostatnim tygodniu jest właśnie najgorzej. Próbujemy zdążyć z różnymi rzeczami, przekazujemy obowiązki, nadrabiamy i padamy ze zmęczenia. Gdybyśmy rozplanowali to wcześniej, a te kilka dni przed wakacjami zostawili sobie na domknięcie ostatnich spraw, byłoby idealnie.
Ale trudno nam się rozstać z pracą, a niektórzy nie rozstają się z nią nawet na urlopie. Targają ze sobą dwa telefony, laptop… Czy w dzisiejszych czasach jest możliwy wypoczynek bez tych sprzętów? Możemy zabrać ze sobą jeden telefon, który przyda nam się tylko i wyłącznie w sytuacjach kryzysowych, ale niech on będzie wyłączony. Wiem, że są ludzie, którzy nie mogą tego zrobić lub nie potrafią. Wtedy można umówić się ze współpracownikami czy z szefami, że będziemy włączać telefon i sprawdzać wiadomości raz dziennie, np. między 19:00 a 20:00. Świat się bez nas nie zawali. Potem, kiedy wieczorem oddzwaniamy, bo ktoś w ciągu dnia próbował się z nami skontaktować, ten ktoś informuje nas, że tę pilną sprawę udało się rozwiązać bez naszego udziału. Jeśli będziemy nosić telefon przy sobie, a on będzie ciągle dzwonił, nie odpoczniemy albo będzie to bardzo utrudnione. Nawet jeśli go wyciszymy, to i tak co jakiś czas będziemy sprawdzać, czy coś ważnego do nas nie przyszło.
Dzieci też źle znoszą taką rozłąkę z komputerami i telefonami. „Mamo, nudzę się, nie wiem, co robić” – to na urlopie słyszymy często.
To od nas przecież zależy, jak zorganizujemy dzieciom czas. Poza tym duże znaczenie ma wybór miejsca. Szukałabym takiego, gdzie są animacje i zabawy dla dzieci: podchody, leśne gry. Niech najmłodsi się w nie włączają, a my łapmy jak najwięcej chwil dla siebie. Romantyczny spacer, kolacja przy świecach. Wakacje to także czas dbania o relacje małżeńskie.
I rodzinne.
Tak, dobrym sposobem na pielęgnowanie tych relacji są wspólne wieczory, podczas których możemy opowiadać różne historie, jak to rodzice się poznali, jak dziadkowie, wrócić do tych pięknych chwil, do pierwszych randek. Dzieci, słuchając tych opowieści, poznają dzieje rodziny i tak budują swoją tożsamość. Poza tym możemy powspominać nasze wakacyjne przygody. Opowiadanie o tym, co się wtedy działo, ma swój urok, a jednocześnie uczy, że wypoczynek jest ważny i do czegoś służy.
A jak sprawić, żeby na urlopie odpocząć od obowiązków domowych? Pranie, zmywanie, sprzątanie…
Proponuję dyżury, w które można włączyć dzieci, a najlepiej niektóre rzeczy po prostu sobie odpuścić. My, niestety, nie potrafimy sobie odpuszczać. Nawet podczas wakacyjnych wyjazdów dzieci muszą być najczystsze na świecie, ząbki umyte, bluzeczki wyprasowane… Może by tak od czasu do czasu zrobić tzw. dzień dziecka czy dzień brudasa? Siedzimy do późna razem, gramy w planszówki, opowiadamy te rodzinne historie, jesteśmy zmęczeni, wskakujemy w piżamy i idziemy spać. Nic się nie stanie, jeśli raz czy drugi nie umyjemy zębów. Rzeczy, których nie udaje nam się odpuścić w domu, spróbujmy odpuścić na wakacjach. Odpuśćmy bycia idealnym tatą, idealną mamą. Jesteśmy nimi nie dlatego, że wszystko jest dopięte na ostatni guzik, a dlatego, że skupiamy się na dzieciach i pozwalamy sobie na pewien luz. Dzieci też się uczą, że czasem mogą sobie odpuścić, że są momenty, w których powinniśmy to zrobić, by odpocząć.
Zachęcam też, by włączać nawet najmniejsze dzieci do wspólnego robienia posiłków. Zróbmy coś razem, potem razem jedzmy. Odpuśćmy, że musi być szybko i idealnie. Może zabawmy się, że na wakacjach to dzieci przygotowują kolację i jak w restauracji podają ją rodzicom? Będą przypalone grzanki, trudno, zjemy wszystko, co najmłodsi nam dadzą. Dzieci poczują wtedy swoją małą sprawczość. Będą zadowolone z siebie. Poczują się ważne i potrzebne. Na co dzień większość rodziców zabiera im możliwość działania, bo sami zrobią to lepiej, a dzieci czują, że nic nie mogą, że nic od nich nie zależy. Stąd to zniechęcenie, negatywne myślenie, stąd chęć znikania.
Czy warto dzielić wakacje na poszczególne dzieci – tzn. jeśli mamy ich trójkę, to z każdym na kilka dni jedziemy osobno?
W poradni bardzo zachęcam do spędzania czasu z dziećmi w pojedynkę, ale nie muszą to być od razu wakacje. Wystarczy kilka godzin w weekend.
Co takie chwile dają dzieciom?
Wyłączność, a ona jest bardzo potrzebna dzieciom, zwłaszcza gdy mamy ich więcej. Taką wyłączność, że rodzic jest tylko dla mnie, na mnie skupiony. Dzieci tego potrzebują, bo doświadczają, że są wyjątkowe. Poza tym to inwestycja w relacje. Kiedy dziecko będzie miało jakieś trudności czy kłopoty, to do nas przyjdzie i powie. Tak budujemy zaufanie.
Najważniejsze w udanych wakacjach jest...
Żebyśmy po prostu zamknęli dom i wyjechali. Żebyśmy zmienili miejsce. Żebyśmy pobyli trochę z przyrodą. To jest pierwsza rzecz, którą powinniśmy zrobić. To początek i fundament sukcesu udanych wakacji. Inne rzeczy, takie jak współpraca, wakacyjne listy, plany, ten sukces nam wzmocnią.
Sabina Zalewska – doktor nauk społecznych. Terapeuta z 15-letnim stażem. Nauczyciel akademicki z 25-letnim stażem pracy na wyższych uczelniach. Ekspert Fundacji Mamy i Taty.
Sylwia Środa