Alfabet Papieża Rodzin
nr 4 (82) KWIECIEŃ 2014

Dorota Krawczyk

Zapukał do nich Papież

Był piękny czerwcowy dzień, gdy do skromnej chaty w Leszczewie nad jeziorem Wigry zapukał Jan Paweł II.

 

Rodzina Milewskich wiedziała, że mają ją odwiedzić kardynałowie, ale żeby sam Papież… Nawet najmłodsi członkowie tej licznej rodziny nie potrafili ukryć łez wzruszenia. Zresztą po cóż było je ukrywać? Takie spotkanie zdarza się raz na 2000 lat, bo nigdy jeszcze Papież nie odwiedził zwykłej wiejskiej rodziny. Wizyta Jana Pawła II u państwa Milewskich trwała kilkanaście minut, jej czas minął szybko, lecz owoce będą trwać, być może, całą wieczność; tak długo, dopóki papieże będą chcieli być w sprawach każdej rodziny tak blisko, jak tylko pozwolą im na to warunki.

„Warunki życia mamy trudne – mówił ojciec rodziny, pan Stanisław – ale mamy tu piękną okolicę. O tam, z tyłu, jest góra, widać z niej Wigry i kościół, nawet dzwony słychać, jak dzwonią”. Obok domu państwa Milewskich jest mała kapliczka w kształcie groty z figurą Matki Bożej z Lourdes, którą postawili po zamachu na Papieża, by tam codziennie się za niego modlić. Na pytanie Jana Pawła, jak wyobrażają sobie swoją przyszłość, gospodarz odpowiedział: „Żadnych ambicji nie mamy, tylko aby dzieci wychować na dobrych ludzi”. Państwo Milewscy mają piątkę dzieci i – jak powiedzieli – od chwili ślubu nie mieli w rodzinie żadnego poważnego konfliktu. Być może, jest to zasługa tego, że codziennie, zaraz po przebudzeniu, modlą się wspólnie całą rodziną?

 

Wychować dzieci „na dobrych ludzi”

„Ojciec, który umiał sam od siebie wymagać, w pewnym sensie nie musiał już wymagać od syna” – powiedział bł. Jan Paweł II o swoim tacie w rozmowie z André Frossardem. Czy łatwo jest wychować dziecko? Sądząc po ilości książek na temat wychowania – raczej nie, z drugiej strony jednak nie ma chyba niczego łatwiejszego; nie potrzeba do tego ani wybitnej wiedzy, ani wielkiej biblioteki – wystarczy kochać. Dziecko, które czuje się kochane miłością prawdziwie ewangeliczną, miłością mądrą, czułą, a zarazem wymagającą, wychowuje się niejako samo. Wychowanie bowiem jest przede wszystkim „obdarzaniem człowieczeństwem” i to – jak podkreślał Papież – obdarzaniem dwustronnym. Rodzice obdarzają dziecko swoim dojrzałym człowieczeństwem, dziecko zaś z kolei obdarza rodziców świeżością i nowością życia. Dlatego w wychowaniu tak ważna jest owa pokorna miłość ewangeliczna, która szanuje człowieka na każdym etapie jego rozwoju, nawet wtedy, gdy jest jeszcze mały i nieporadny. Nikt nie wychowa dobrze swojego dziecka, jeśli na każdym kroku będzie mu okazywał swoją wyższość. Nikt też nie wychowa dobrze dziecka, jeśli sam nie będzie stale samego siebie wychowywał do coraz większej miłości. Drogi ojcze, droga matko, czy szanujesz swoje dziecko? Czy potrafisz uczyć się od niego prostoty, radości i ufności, które sam, być może, w trudach życia już trochę utraciłeś?

 

"Kiedy małżonkowie starają się o to, ażeby samych siebie składać sobie wzajemnie w darze, kształtują w sobie w ten sposób prawidłowe postawy rodzicielskie. Przecież w wychowaniu dziecka chodzi nie tylko o to, żeby się dla niego poświęcać. Chodzi o to, żeby się poświęcać w sposób mądry – tak, aby wychować je do prawdziwej miłości. Do prawdziwej miłości wychowuje się także wymagając, ale tylko miłując można wymagać. Można wymagać, wymagając od siebie. Dlatego też ze względu na dobro przyszłego pokolenia ważne jest, aby małżonkowie utrwalali, uszlachetniali i pogłębiali swoją wzajemną miłość. Wtedy również ich dzieci będą w stanie założyć kiedyś prawdziwie chrześcijańskie rodziny i będą umiały kochać swoich rodziców."

Homilia w czasie Mszy świętej na lotnisku w Masłowie, Kielce, 3.06.1991

 

Czy znasz te teksty?

„List do Rodzin”, nr 12, 14 i 16

Homilia w czasie Mszy świętej na lotnisku w Masłowie, Kielce, 3.06.1991

Do przeczytania na stronie www.takrodzinie.pl

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce. OK