Najlepsze przed nami
Młoda para przed chwilą wyszła ze świątyni i natychmiast ustawił się przed nią długi ogonek gości pragnących złożyć życzenia na rozpoczynającą się nową drogę.
Są różne patenty na te życzenia. Od oklepanych „Szczęścia i miłości”, „Wielu wspólnych lat w zdrowiu” po kwieciste przemowy wywołujące u stojących w kolejce pomruki zniecierpliwienia. Młoda para pięknie dziękuje za miłe słowa, ale widać, że nie wszystko do obojga dociera. Kalejdoskop twarzy, uściski, ucałowania, emocje, serca walą jak oszalałe, a z tyłu głowy myśl, że w lokalu weselnym stygnie obiad – wszystko to nie sprzyja uważnemu wsłuchiwaniu się w treść życzeń.
Najmniejsza miłość
Znamy jednak pewien sposób, jak wyrwać nowożeńców z tego amoku, co zrobić, żeby przykuć ich uwagę, nie przeciągając jednocześnie życzeń. „Życzymy wam, aby wasza dzisiejsza miłość okazała się NAJMNIEJSZA” – i już w oczach pary młodej pojawia się zdziwienie. No bo jak to: najmniejsza? Dzisiaj? W TAKIM dniu?
Teraz można dodać: „Oczywiście, my wiemy, że dzisiaj jesteście w sobie zakochani do szaleństwa i świata poza sobą nie widzicie, ale mimo to życzymy wam, aby od jutra wasza miłość szła wyłącznie w górę, na zwyżkę, niczym akcje na giełdzie; żeby była coraz bardziej dojrzała, odpowiedzialna, nastawiona na dobro tej drugiej połówki. A w wykonaniu tej mission impossible niech was wspiera Pan Bóg. Tylko wpuśćcie Go – do siebie i między siebie”. I robimy w tył zwrot.
Wydaje się to niemożliwe? „U ludzi to niemożliwe, ale nie u Boga; bo u Boga wszystko jest możliwe” (Mk 10, 27) – nawet to, że miłość łysego, zgarbionego dziadka do siwej, niedosłyszącej babci będzie nieporównanie większa niż miłość tych samych dwojga sprzed 50 lat, kiedy on był Adonisem, a ona Afrodytą, kiedy nie trzeba było ani laski do podpierania (to ona była wtedy laską), ani farby na włosy, ani aparatu słuchowego, ani Corega Tabs.
Rdzeń wiary
Można też posłużyć się w życzeniach wersją B: „Niech najlepsze będzie zawsze PRZED wami”. To są jeszcze głębsze życzenia, dotykające samego rdzenia naszej wiary. Bo o ile cuda polegające na tym, że w miarę upływu lat małżeństwo nie staje się grobem miłości, od czasu do czasu się zdarzają, o tyle owa grobowa deska wyznacza ponury i nieuchronny kres wspólnej drogi.
Postawa „najlepsze ciągle PRZED nami” to jedno z imion chrześcijaństwa. To umiejętność takiego przeżywania codzienności, że nic nie jest w stanie przesłonić celu, do którego zmierzamy, a którym jest zbawienie, wieczność. To ustawienie właściwej hierarchii wartości, w której „być” jest przed „mieć”, służba przed egoizmem, mąż (żona) przed dziećmi, rodzina przed karierą, potrzeby dziecka przed zmęczeniem rodzica, praca przed rozrywką, obowiązek przed przyjemnością, świętowanie niedzieli przed pokusą dorabiania się przez siedem dni w tygodniu, miłość przed seksem, a ostatecznie – wieczność przed doczesnością.
No właśnie. Dla chrześcijańskich małżonków najlepsze zawsze jest przed nimi, ponieważ czy to w zdrowiu, czy w chorobie czy w dobrej czy w złej doli cały czas zmierzają ku wieczności. Co prawda na tej drodze czeka ich śmierć, a przedtem – być może – choroba, więc trudno być wolnym od obaw. Zapewne nie obejdzie się bez cierpienia, ale potem jest już tylko nowa rzeczywistość, w której Bóg „(…) otrze z ich oczu wszelką łzę, a śmierci już odtąd nie będzie. Ani żałoby, ni krzyku, ni trudu już [odtąd] nie będzie (…)” (Ap 21, 4). I tak będzie już bez końca.
Przedtem jednak trzeba odpowiedzieć – najlepiej na samym początku, w dniu ślubu – na zasadnicze pytania: „Czy wchodzicie w to? Czy wierzycie, że Bóg, obiecując wam to wszystko, nie buja was?”. Od tej odpowiedzi zależy wasze szczęście – to doczesne i wieczne.
PS „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą” (Mt 10, 28). Dziś trudno powyższych rozważań nie odbierać w kontekście rosyjskiej agresji na Ukrainę i wojny, która toczy się tuż za naszą wschodnią granicą. Najpierw pandemia, teraz wojna – skończył się święty spokój, w wielu sercach pojawiły się niepewność, stres, strach, niekiedy wręcz panika. Szczęśliwi, którzy w tej nowej rzeczywistości poczucia bezpieczeństwa szukają w Bogu.
Beata i Tomasz Strużanowscy