Alfabet Papieża Rodzin
nr 4 (94) KWIECIEŃ 2015

Pamiętam moment tego wieczoru, kiedy zapragnęłam sercem, aby to wszystko, o czym Jan Paweł II mówił, pisał, nauczał, zaczęło kiełkować i odradzać się w naszej rodzinie, w naszym małżeństwie. Pamiętam wówczas moją tęsknotę za BOGIEM.

Anna Pakos

Dziękuj za życie!

Przyszłość człowieka to przede wszystkim sam człowiek. Człowiek zrodzony z człowieka: z ojca i matki, z mężczyzny i kobiety.

 

W maju 1982 roku Jan Paweł II przyjechał się do Portugalii, by podziękować Matce Bożej za ocalenie w zamachu na placu Świętego Piotra. Spotkał się w Fatimie z siostrą Łucją dos Santos, uczestniczką objawień fatimskich z 1917 roku. W obecności miliona pątników ponownie zawierzył świat opiece Maryi. Ostatniego dnia pobytu na portugalskiej ziemi odprawił Mszę świętą dla półmilionowej grupy rodzin. Człowiek, dom, rodzina i życie – to najpiękniejsze i najczęściej powtarzające się słowa jego homilii. I wciąż aktualne wyzwanie dla chrześcijan.
 

Na ramionach olbrzymów

Lekarze wiedzą najlepiej, jak urodzić dziecko. Producenci żywności wiedzą, jak je nakarmić. Producenci zabawek wspierają w rozwoju, a przedszkola i szkoły mają programy edukacyjne na każdy etap nauki. Należy tylko oddać dziecko, a wyspecjalizowane instytucje zajmą się jego socjalizacją, tłumacząc rodzicom, że im wcześniej wejdzie w system, tym większe szanse będzie miało na dobrą przyszłość. A gdzie mają szansę nauczyć się sztuki życia?

Jesteśmy rodzicami piątki dzieci (najmłodsze ma 9 miesięcy). W naszej rodzinie podjęliśmy decyzję, że matka pozostaje w domu w pierwszych latach życia dzieci. Wbrew presji społecznej, by łączyć pracę zawodową z wychowaniem. Traktujemy to jako inwestycję w przyszłość. Nie był to łatwy wybór, ale już widzimy jego dobre owoce. Towarzyszę dzieciom w każdej godzinie. Pierwsza widzę radość w ich oczach i odpowiadam na pytania o oczywistości, ale i o sens życia. Mogę też obserwować, jakie temperamenty wykazują poszczególne dzieci i jak pomóc im pracować nad sobą. W codzienności okazuje się, jacy tak naprawdę jesteśmy. Ten czas i bliskość z własnymi dziećmi to najlepsza przygoda życia.

Słowa Isaaca Newtona: „Jeżeli widzę dalej, to tylko dlatego, że stoję na ramionach olbrzymów” można przenieść na grunt wychowania. W oczach dzieci rzeczywiście możemy przypominać olbrzymów. One stają na naszych barkach, żeby zobaczyć więcej, zweryfikować to, co od nas dostają, rozwinąć się, zadać pytania i dojść do swoich wniosków. Człowiek naprawdę rodzi się w dniu, w którym odchodzi od rodziców i wyrusza w świat. Ta droga biegnie jednak tylko przez kochające ramiona bliskich mu ludzi.

Joanna Wąsikowska

 

Jego Ostatni oddech był naszym pierwszym

W tym roku będziemy z mężem obchodzili dwudziestą rocznicę ślubu. Czas naszego małżeństwa możemy podzielić na dwa niemal równe okresy. Pierwszy z nich to etap „walki”, trudnych doświadczeń, miłości rozumianej jako uczucie, wiary bardzo powierzchownej, poszukiwania właściwych wskazówek, ogromnego żalu i pretensji za zdarzenia, które nas spotykały.

I w końcu odkrycie na nowo PRAWDY o sobie, o rodzinie, o miłości. Był 2 kwietnia 2005 roku. Odejście Jana Pawła II do domu Ojca to nasze osobiste otwarcie serc na to, czego uczył. To zrozumienie właściwych drogowskazów. Jego ostatni oddech to nasz pierwszy. Pamiętam ten dzień, kiedy Jan Paweł II odchodził. Pamiętam dokładnie, gdyż tego dnia organizowaliśmy spotkanie rodzinne z okazji pierwszych urodzin naszej córeczki. Niezwykły to wieczór, kiedy urodzinom towarzyszył włączony telewizor i skupienie wszystkich na modlitwie i na informacjach dotyczących Ojca Świętego…

Pamiętam moment tego wieczoru, kiedy zapragnęłam sercem, aby to wszystko, o czym Jan Paweł II mówił, pisał, nauczał, zaczęło kiełkować i odradzać się w naszej rodzinie, w naszym małżeństwie. Pamiętam wówczas moją tęsknotę za BOGIEM. Pamiętam, jak westchnęłam z ogromnym pragnieniem, żeby moja rodzina była Bogiem silna. I tak jest do dzisiaj. Czujemy z mężem tę obietnicę BOGA: „nagroda twoja będzie sowita”. Bo w tym właśnie czasie, jaki Bóg wyznaczył naszej rodzinie, dokonały się i dokonują niezwykłe rzeczy. Przyszłość człowieka to przede wszystkim sam człowiek. Godność człowieka, jego tożsamość. Prawda początku. Tym się dzielimy i pomagamy to odkrywać także w poradni rodzinnej, w której możemy posługiwać.

W rodzinie wszystko się zaczyna, a u podstaw szczęśliwej rodziny leży MIŁOŚĆ, która jest przede wszystkim p o s t a w ą. Postawą wobec BOGA, współmałżonka, dzieci. To właściwa kolejność, na której buduje się zdrową rodzinę.
Anna Pakos


Jan Paweł II, homilia podczas Mszy świętej dla rodzin, Monte Sameiro, Portugalia, 15 maja 1982 r.

„W rodzinie skupia się przyszłość człowieka. Nie ma innej instytucji, innego środowiska, innej społeczności, od której przyszłość człowieka na ziemi zależałaby bardziej niż od rodziny. Ta podstawowa prawda rozbrzmiewała w rozmowie Abrahama z Bogiem, której sugestywnego opisu z Księgi Rodzaju wysłuchaliśmy przed chwilą w czytaniach mszalnych. «Nagroda twoja będzie sowita» – obiecywał Pan Bóg swemu przyjacielowi. «Panie Boże, cóż mi możesz dać? – zapytywał z nutą sceptycyzmu Abraham – skoro zbliżam się do kresu mego życia, nie mając potomka…» (Rdz 21, 2). Po przygnębieniu następuje wielka radość Abrahama, kiedy «w tym właśnie czasie, jaki Bóg wyznaczył», Sara urodziła mu syna. Przyszłość człowieka to przede wszystkim sam człowiek. Człowiek zrodzony z człowieka: z ojca i matki, z mężczyzny i kobiety. Dlatego właśnie przyszłość człowieka decyduje się w rodzinie”.

 

 

 

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce. OK